Uczestniczka projektu Magic English nagrodzona!

Relacja z pobytu na wakacyjnym obozie językowym w Nadwarciańskim Grodzie, Załęcze.

Nazywam się Hanna Filus, jestem uczennicą klasy VI b. Wraz z moją wychowawczynią oraz klasą realizuję projekt „Magic English” w ramach Programu English Teaching. Za moją pracę i zaangażowanie w projekcie Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności zafundowała mi dwutygodniowy obóz językowy prowadzony przez lektorów z USA.

Po przyjeździe na obóz do Załęcza poznałam nowe koleżanki z którymi wymyśliłyśmy nazwę dla naszego pokoju. Ta nazwa to ,, No WI-FI ‘’ –  bo go nie było! Po wspólnym, pierwszym obiedzie odbyła się ceremonia wciągnięcia flag Polski i Ameryki wraz z odśpiewaniem hymnów państwowych. Poznaliśmy obowiązujący regulamin, a następnie poszliśmy na rozmowy kwalifikacyjne z kadrą Amerykańską w celu podzielenia nas na grupy, ja trafiłam do grupy zaawansowanejJ. Tak minął  pierwszy dzień obozu…

Na obozie było wiele ciekawych zajęć, nie będę opisywać ich wszystkich, tylko te najważniejsze dla mnie. Zajęcia z lektorami odbywały się w języku angielskim, dotyczyły historii, geografii i kultury  amerykańskiej. Były również zajęcia na którym uczyliśmy się poprawnej wymowy oraz czytania. Bardzo podobały mi się lekcje, na których tworzyliśmy  rzeczy z papieru, które były podobne do tych, używanych dawniej.

Poza zajęciami miałam okazje przeżywać Amerykańskie święta: Walentynki, Wielkanoc, Halloween, Sylwester, Dzień Amerykański.

Wielkanoc polegała na szukaniu jajek w których były ukryte niespodzianki, mogły to być słodycze lub dolary.

W Halloween wszyscy szykowali stroje, kadra amerykańska i polska również się przebrała! Amerykanie przygotowali dla nas dom strachów w  którym znajdowały się pajęczyny, a nasi lektorzy wychodzili z różnych kątów aby nas nastraszyć. Wieczorem odbyła się dyskoteka.

W Sylwestra Amerykanie przygotowali dla nas wróżby na Nowy Rok, w sali obok znajdowały się śmieszne akcesoria w których robiliśmy zdjęcia.

Na zajęciach z historii Ameryki usłyszeliśmy historię o Krzysztofie Kolumbie, dostaliśmy drobne upominki z okazji Dnia Amerykańskiego. Wieczorem piekliśmy pianki, które składały się z 2 krakersów, 2 pianek oraz czekolady.

Podczas Dnia Polskiego przyjechał do nas kucharz, który wytłumaczył nam co będziemy robić, okazało się że będą to ruskie pierogi. Ponieważ farsz był już gotowy mogliśmy od razu przystąpić do wyrobienia ciasta. Wycinaliśmy kółeczka z ciasta i wkładaliśmy do nich farsz. To był nasz obiad!

Oprócz zajęć w grupach było wiele dodatkowych atrakcji. Jedną  z nich była zabawa w Małych Powstańców. Polegała ona tym, że posługując  się mapą  chodziliśmy po terenie ośrodka i lesie szukając baz, w których znajdowali się opiekunowie, którzy mieli przygotowane dla nas zadania. Za każde dobrze wykonane zadanie dostawaliśmy pieczątkę. Ja, wraz z moją grupą zdobyłyśmy wszystkie pieczątki, chociaż nie było to łatwe. Musiałyśmy rozpalić ognisko, pojechać wzdłuż drogi na rowerze, znaleźć litery, kod do kłódki z kompasem, wydłubać plastikowym nożem wzór na ziemniaku, wytłumaczyć jak zabezpieczyć poszkodowanego. Ten dzień był wyczerpujący, ale było warto wziąć udział w tej przygodzie.

Spośród wielu wspaniałych, radosnych i uśmiechniętych lektorów miałam swojego ulubionego,  nazywał się Matthew Cornelly (na dyskotekach DJ MATY ICE). Pan Matthew był moim wychowawcą, jest on żołnierzem, który stacjonuje w Niemczech. Na obozie prowadził dyskoteki, a gdy komuś bardzo zależało na jakiejś piosence zawsze ją puszczał! Ja poprosiłam o piosenkę Marcusa & Martinousa „Dance with you”. Zawsze dobrze i miło spędzaliśmy czas z Matthew, nigdy nie było nudno na jego zajęciach z historii.

Na obozie świetnie się bawiłam, zarówno z koleżankami jak i lektorami, żaden dzień nie był nudny, panowała przyjazna atmosfera.

Dziękuje za umożliwienie mi wyjazdu na obóz na którym mogłam podszkolić mój angielski, poznać wspaniałych ludzi oraz ich kulturę.

Hanna Filus, VIb